Zadowolenie, spełnienie, radość. Te trzy stany ducha, towarzyszą mi od wczorajszego poranka. To był trudny bieg, miał jednak coś w sobie co sprawiało, że chciało się biec, a kilometry mijały szybko.

Kilka metrów za linią startu Szpot Swarzędz
Kilka metrów za linią startu Szpot Swarzędz

Założenia
Plan był prosty – życiówka na 10 000 metrów. Zabrakło kilku minut, ale pojawiły się inne życiówki. Już w sobotę ustawiłem sobie na zegarku, każdy kilometr biegu. Początek miał być lekki a końcówka mordercza, i tak właśnie się stało. Biegłem równo i bez większych problemów, potężne zmęczenie pojawiło się dopiero gdy wbiegłem na stadion i finiszowałem.

Moja taktyka na Szpot Swarzędz
Moja taktyka na Szpot Swarzędz

Przebieg biegu
Pierwsze 2 km biegłem z Beatą, szliśmy równo 5:30 min/km. Potem kolejne kilometry przyśpieszenie, środek był bardzo stabilny, kontrolowałem tętno, by nie poszło zbyt wysoko.

2 km biegu ostatnia prosta przed podbiegiem
2 km biegu ostatnia prosta przed podbiegiem

Na punkcie z wodą trochę się napiłem, jednak więcej wody poszło na schłodzenie głowy i karku. Pogoda była w kratkę, raz dawało strasznie słońce, raz chmury rzucały cień, a wiatr dmuchał prosto w twarz.

Po 5 km już tylko przyśpieszałem, wiedziałem, że końcówka będzie mocno z górki, ale przede mną jeszcze 2 trudne podbiegi, tam trochę odpuściłem, by mieć siły na koniec. spokojnie podbiegłem i ustabilizowałem organizm. Sam finisz, był mocny ostatni kilometr to tempo 4:20 min/km. Czułem moc w nogach, jednak zmęczony organizm  na stadionie mocno dały mi popalić, straciłem w sumie około 30 sekund do złamania 50 min, zyskałem jednak życiówkę na 5 km, 3 mile, 1 mile i Test Coopera. Z drugiej części biegu jestem bardzo zadowolony, poszło lepiej niż się spodziewałem. Bieg ukończyłem z wynikiem 50:23 co dało mi 1271 miejsce w kategorii open i 480 miejsce w kategorii M30.

Podbieg na trasie Szpot Swarzędz
Podbieg na trasie Szpot Swarzędz

Na koniec kilka słów o organizacji biegu. Ciężko się przyczepić do czegokolwiek, wydawanie pakietów nawet przed samym biegiem szło szybko i sprawnie, teren wkoło startu i mety w pełni profesjonalnie zagospodarowany. Na trasie mnóstwo dopingujących kibiców, to wszystko sprawia, że chce się biec i biec. Myślę, że za rok wracam, by być kolejne rekordy :)

Trochę liczb i wykresów.
Jeszcze kilka wykresów, wiem, że niektórych z Was może to interesować.

Wykres tempa biegu
Wykres tempa biegu
Różnica wysokości
Różnica wysokości
Realizacja taktyki biegu
Realizacja taktyki biegu
Wykres tętna biegu
Wykres tętna biegu
Wykres rytmu biegu
Wykres rytmu biegu
Wykres oscylacji pionowej
Wykres oscylacji pionowej
Wykres czasu kontaktu stopy z podłożem
Wykres czasu kontaktu stopy z podłożem

 

Kolejne półmaratony przede mną.
Już za niespełna miesiąc startuje w Grodzisku Wielkopolskim w półmaratonie Słowaka. To kolejny etap mojej podróży po Koronę Polskich Półmaratonów. Czasu już niewiele, ale jestem dobrej myśli, wierzę, że się uda spokojnie pokonać ten dystans. We wrześniu czeka na mnie Philips Półmaraton w Pile, na który już się zapisałem. W planach są jeszcze Szamotuły i Kościan. Gdyby udało się osiągnąć te cele, już nic mnie nie zatrzyma przed realizacją „misji Maraton”.

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.