Dziś chciałem się z Tobą podzielić wiedzą jaką zebrałem dotychczas w mojej krótkiej przygodzie związanej z bieganiem. Są to oklepane przeze mnie sposoby radzenia sobie z niechęcią, brakiem motywacji, a także psychiką związaną ze startem w zawodach.

Te pięć punktów, to chyba najbardziej trywialne zagadnienia związane z bieganiem, ale nieważne ile czasu biegam one wracają i trzeba na nowo sobie z nimi radzić.

1. Nie ma idealnego czasu na bieganie

W internecie znajdziesz wiele „poradników”, o tym kiedy najlepiej biegać i dlaczego wtedy, a nie 5 min później. Prawda jest taka, że wszystko zależy od Ciebie. Biegając rano, w południe, czy wieczorem z mojego punktu widzenia nie ma to żadnego znaczenia. Jedyną różnicą jest to, że rano trzeba wcześnie wstać, a wieczorem biegasz po ciemku.  Mówienie, że nie mam czasu na bieganie, to najsłabsza wymówka jaką możesz sobie wymyślić.

2. Nie będziesz pośmiewiskiem dla tłumu

Masz słabą kondycje, nadwagę? Wstydzisz się biegać, by inni nie robili z ciebie obiektu kpiny? Zapomnij o tym wszystkim, załóż buty i potruchtaj. Ja zaczynając biegać miałem przed sobą brzuch wielkości średniej piłki lekarskiej i pierwsze kroki były tragiczne, ale już po kilku tygodniach przyszły efekty. Pamiętaj, jak ktoś zobaczy Twój trud włożony w realizacje celu, prędzej poklepie Cię po ramieniu i pogratuluje niż zaśmieje się w twarz.

3. Nie biegaj na głodzie.
Sam to praktykowałem, bo chciałem szybciej schudnąć, nie wiem może i działało, ale kontuzja goniła kontuzję. Gdy biegasz bez jedzenia organizm zjada twoje mięśnie, taki wysiłek potrzebuje dawki energii, jeżeli jej nie ma tracisz  to co wcześniej wypracowałeś. Dodatkowo przy dużym wysiłku może dojść do spodku cukru i po prostu zrobi Ci się słabo. Zjedz choćby banana, chleb z masłem orzechowym, lub miskę ryżu i wtedy rusz na trening.

4. Daj się wyprzedzić.
Gdy przyjdzie czas na pierwsze zawody, nie pozwól, by tłum cię poniósł. Na takich wydarzeniach poziom naszej adrenaliny jest tak wysoki, że porywamy się z motyką na słońce, płacąc potem za to wysoką cenę. Ja z doświadczenia już wiem, że im więcej osób wyprzedzi mnie na początku tym więcej wyprzedzę przed metą.  Z naszym poziomem wytrenowania, organizm musi spokojnie wchodzić w bieg, by potem dać z siebie wszystko.

5. Cel to klucz do sukcesu
Brakuje motywacji? Wyznacz sobie cel do realizacji i powiedz o nim jak największej ilości osób, z którymi zdaniem się liczysz. Ty będziesz mieć motywację, a oni na pewno nie pozwolą Ci zrezygnować. Ja jestem z tej grupy biegaczy, którzy chcieli zrzucić brzuch i zbędne kilogramy, dzięki temu przez pół roku straciłem 12 kilogramów i moja sprawność ruchowa zwiększyła się ogromnie. Teraz moim celem jest zdobycie Korony Polskich Półmaratonów (pisałem o tym wcześniej).

Nie jestem specjalistą, ale doświadczenie jakieś zdobywam, mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć tutaj motywację, by zacząć biegać i realizować swoje cele. Bo prawda jest taka, że wystarczy po prostu chcieć.

 

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.
  • FashandRoll

    Nie słucham ludzi, którzy wpierają mi, że najlepiej biegać rano czy w południe, bo tacy ludzie nie znają mojego trybu życia itd. Że miałabym wtedy trochę lepszy wynik niż przy bieganiu wieczorem? No bywa.
    Nie będę biegać rano, bo wstaję do pracy o 5, więc chcąc pobiegać i jeszcze wziąć prysznic musiałabym wstać o trzeciej.
    W południe – przy 35st. upale? No way.
    Dla mnie najlepsza pora to wieczór na granicy lub już po zachodzie słońca, jadę wtedy na nieczynne lotnisko i mam cały pas startowy dla siebie. :)

  • Łukasz Komisarek

    Co do punktu 5 na temat celów moje doświadczenia jak i wiedza jaką zdobyłem od takiego pana jak Brian Tracy, podpowiada mi, że dzielenie się swoimi celami w 99% przypadków działa negatywnie. Dlatego zanim zaczniemy się dzielić swoimi celami to polecam lekturę wspomnianego przed chwilą pana. Co do pozostałych punktów zgadzam się jak najbardziej, tym bardziej wspominając czasy kiedy trenowałem bieganie na AZSie. Mogę tylko dodać, żeby też nie przesadzać z ilością treningów, bo przetrenowanie również może być szkodliwe i wykluczyć z trenowania na dłuższy czas.

    • No właśnie, faktycznie różnie jest z tym dzieleniem się. Na mnie to działa, a cały tekst opieram o swoje doświadczenia. Wiadomo, że ile teorii tyle opinii, ważne by znaleźć swój własny sposób na osiąganie celu. Dokładnie o tym też chciałem napisać, ja teraz zwiększyłem o jeden dzień treningi i się obawiam trochę, ale zobaczymy :)
      Dzięki za wizytę!

  • Kuba S.

    „Wyznacz sobie cel do realizacji i powiedz o nim jak największej ilości osób, z którymi zdaniem się liczysz” – słyszałem, że może to też działać w drugą, negatywną stronę. Jak mówimy ludziom o naszych wspaniałych celach wówczas ludzie od razu klepią nas po plechach, gratulują i mówią w ogóle pozytywne rzeczy. Nasz mózg i organizm, zaczynają traktować takie bodźce już jako nagrodę, przez co mobilizacja do wykonania celu spada – bo przecież już jest fajnie.
    Więc inna szkoła mówi, żeby podzielić się z 1-2 najbliższymi osobami. Takimi, które nie będą chwalić tylko własnie mobilizować: na początku, w trakcie i na ostatniej prostej. Z pozostałymi osobami należy dzielić się dopiero w końcowych etapach lub nawet po osiągnięciu celu. Wówczas odbieramy gratulacje, czyt. zasłużoną nagrodę za włożony trud. To powinno mobilizować do wyznaczenia kolejnego celu:)
    Ale co człowiek to teoria i na każdego działa pewnie co innego:)

    • Dokładnie tak jak pisałem Łukaszowi wyżej. Na mnie to działa, głupio mówiąc o czymś bliskim osobom, zrezygnować przed samym końcem. Jak znajdziemy swój sposób na to by cel osiągnąć to na 100% będziesmy zwycięzcami :)