Wiem jak wygląda piekło, dziś kilka minut piłem wino z upadłymi. Potem kopnąłem ich w tyłek i stanąłem na górze chwały!

21 tygodni ciężkich treningów, masa poświęceń i jeden cel, pokonać 21,095 km i zadebiutować na 7 Poznań Półmaraton. To tylko połowa prawdziwego maratonu, ale już wiem, że daje w kość. Wybaczcie dziś tylko krótko napiszę o pierwszych myślach po biegu, za dzień dwa pojawi się pełna relacja z biegu.

Warto było czekać!

Jeżeli planujecie start w tego typu zawodach, warto dobrze się przygotować, wasz organizm to jedno, a warunki panujące w dniu biegu to drugie. U mnie było wszystko według planu, do 18 km. Wtedy  przyszło piekło, słońce brak czapki i błędy pomiędzy 10-13 km, zabrały co im się należało. Kosztowało to mnie kilka minut straty na mecie. Uczucie ciężko przyrównać do czegokolwiek, człowiek czuje, że przestaje myśleć i idzie na autopilocie. Ciarki w głowie myśli by przestać biec, coś okropnego.

Udało mi się przetrwać, dzięki towarzystwu przyjaciela, który nie dawał mi się poddać. Teraz jak się ochłonie to jest się mądrzejszym i pamięta się kluczowe błędy. Jestem jednak bardzo zadowolony, złamałem 2h i dobiegłem do mety. Czy jest coś lepszego? Ciężko nie wspomnieć o atmosferze jaką stwarzali kibice, dziękuję każdemu na trasie za doping!

Teraz czas na regenerację, i pierwsze rozbiegania. Maraton? Na dziś temat odkłada się przynajmniej na 1,5 roku.

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.
  • Gratuluję stary i dalszych sukcesów życzę! :)

    • Dzięki, teraz czas na regeneracje. To jednak ogromny wysiłek dla organizmu. :)