Nie mogłem się doczekać premiery tej książki, sam zajmuje się designem, a tematyka z nim związana jest dla mnie jak powietrze – przecież muszę oddychać by przeżyć. Lubię czytać książki, które otrzymuję w prezencie, a ta pozycja była wyjątkowa, nie tylko dlatego, że to książka o Jonym Ive, ale dlatego, że otrzymałem ją od najbliższej mi osoby.

Historia jak w typowej hollywoodzkiej opowieści, niepozorny młody chłopak dostaje swoją życiowa szanse i ratuje skomplikowany technologicznie świat, pełen szarości, stereotypów i pozbawiony ludzkiej odwagi, potrzebnej by zrobić krok naprzód.

Wstęp pięknie prowadzi, drogą kariery, młodego projektanta z Londyńskiej dzielnicy Chingford. Rodzina, szkoła, studia, pierwsza praca, pierwsze sukcesy i porażki. Takie historie zawsze łapały mnie za serce, pokazują, że można wyjść z cienia pędzącego świata i pojawić się w świetle jupiterów.

Książka strasznie mnie nakręcała, nie mogłem się od niej oderwać. Czytałem wszędzie, w tramwaju, pociągu, na kanapie, w marketach, spacerując do pracy. Gdy ktoś mi przerywał złościłem się strasznie, bo chciałem znać już pełną historię mojego zawodowego idola. Nie chcę psuć frajdy czytania, zdradzając pełną fabułę książki, dla mnie w pewnym momencie było za dużo Apple, za mało samego Jonego. Wiadomo, można powiedzieć, że Ive to Apple, a Apple to cząstka Iva’a, ale nie do końca się z tym zgodzę. W całej książce nie znajdziemy ani linijki z prywatnego życia Iva.

Wszystkie historie opowiadają o pracy i pomysłach, projektach i wewnętrznych przekonaniach. Opowiada też dużo o otoczeniu w jakim projektował – ludzie, miejsca, firmy. Książka dała mi jednak odwagę by usiąść do kolejnej książki o Steve Jobsie. Odkopałem ją z półki i na dniach ruszam w dalszą podróż. Tym razem, mam nadzieję, że znajdę tam to czego jeszcze nie znalazłem w książce Leandera Kahney’a.

Jedno jest pewne, tacy ludzie nie tylko potrzebni są nam by żyło się łatwiej, ale również po to by nasze cele zawsze spotkały się z realizacją.

PRZEGLĄD RECENZJI
Moja ocena
PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.