Jako dziecko, często śniło mi się, że potrafię latać. Większość z tych snów urodziło się po obejrzeniu bajki „Piotruś Pan”. Wtedy myślałem jeszcze, że nie unoszę się nad ziemią, bo nie znalazłem żadnej wróżki. Wyobraźnia dziecka to studnia bez dna, wtedy byłem taki naiwny!

Strach przed lataniem

Przez całe, życie nie wiedziałem co to lęk wysokości, wydawało mi się, że coś takiego po prostu nie istnieje. Do czasu pierwszego lotu samolotem, wtedy moja psychika poznała co to strach przed wysokością. Niby byłem zafascynowany tymi wszystkimi widokami i tym, że jestem 10 km nad ziemią, ale wewnątrz toczyłem walkę z katastroficznymi myślami. Ta pierwotna cecha jaką jest strach, powoduje u nas działanie instynktowne. Czasami zamykamy się w sobie, mamy atak paniki, pocą nam się ręce i chcemy już czuć się bezpiecznie. Innym razem zamykamy oczy i powtarzamy sobie, że to się zaraz skończy myśląc o bliskich i rzeczach, które jeszcze przed nami.

Mój umysł, moje obawy

Moja głowa za każdym razem, gdy ciało ma stanąć na krawędzi mostu, dachu czy spojrzeć przez samolotowe okno, blokuje się i nie przyjmuje do siebie, żadnych argumentów. Jedynym ratunkiem na taki stan jest setka dobrej whisky i momentalnie strach zajmuje swoje miejsce w szeregu :). Śmieszne to, że tak naprawdę po wypiciu kilku jednostek alkoholu, nic się nie zmiana. a dla naszego umysłu to ucieczka od chwilowych słabości. Strach przed wysokością to również zasługa naszej wyobraźni, bezsensownego przekonania, że coś może iść nie tak. Nawet gdy zdaję sobie sprawę, że to tylko chwilowe i wszystko jest ok, nie potrafię sobie z tym poradzić. Może są jakieś techniki radzenia sobie z taką „obsesją”? Pewnie tak, pewnie z czasem będzie coraz lepiej. Ostatnio oglądałem film jak dwóch rosyjskich „kaskaderów”, wspina się po konstrukcjach, budowanego  drapacza chmur w Szanghaju, od samego patrzenia miałem zawroty głowy i spocone ręce :)

Śnimy często o tym, że spadamy.
Śnimy często o tym, że spadamy.

Jestem odważnym tchórzem

Mimo tego wszystko, uważam, że podróże samolotowe są niezbędne i nie zrezygnuję z nich. Statystycznie podobno, ciężej o katastrofę lotniczą niż o wypadek na ulicy. Nie ma co się martwić na zapas i budować w sobie sztucznych barier – powiedział odważny Bartek.. Ze strachem, ciężko wygrać, to trochę jak walka z niewidzialny wrogiem. Wiesz, że gdzieś tam jest, ale za nic nie możesz go trafić. Ilekroć próbuje sobie powiedzieć, że wszystko jest ok, moja wyobraźnia kreuje nowe obrazy, skrupulatnie obalając to wszystko co sobie poukładałem.

Pozostaje wydać kilka euro na setkę w samolocie, wygodnie usiąść w fotelu i za 3 godziny cieszyć się słońcem na Costa Brava :)

Kurde właśnie sobie zrobiłem ochotę na szklankę dobrej szkockiej… ale jak tak od rana?

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.