Dziś chciałem się z wami podzielić moimi przemyśleniami po przeczytaniu książki Wayward Pines – Szum, której autorem jest Blake Crouch. Tytuł, który niezwykle mnie zachwycił i pochłonął do reszty.

Uwaga! Jeżeli nie czytałeś tej pozycji, a masz zamiar to uczynić, przestań czytać ten wpis. Wróć tutaj za kilka dni gdy skończysz i wtedy podziel się swoją opinią. Jeżeli jednak nie planujesz siadać do tej książki,a  interesuje cię co mam do powiedzenia just enjoy.

Fabuła
W skrócie chciałem opowiedzieć o czym jest owa książka. Opiera się ona na historii agenta federalnego Ethan’a Burke, który podczas akcji poszukiwawczej dwóch zaginionych agentów, ulega wypadkowi i traci pamięć. Budzi się w małym miasteczku Wayward Pines i usilnie stara się uchronić od szaleństwa. Wkoło wszystko jest tajemnicze i pozbawione logiki, ludzie których spotyka zachowują się podejrzanie po czym znikają, odgłosy nocnych świerszczy pochodzi z poukrywanych w krzakach głośników. Niemożliwym staje się również opuszczenie miasta, gdyż każda droga wyjazdowa prowadzi do niego ponownie. Po czasie okazuje się, że agent został wciągnięty w dziwny projekt ratowania świata, a świadomość pobytu w miasteczku zaledwie kilku dni, jest totalną nieprawdą, gdyż mija ponad 1200 lat, wszystko co znał zginęło, miasta, ludzkość, zwierzęta, a owe miasteczko jest ostatnią ludzką osadą. Ludzie w nim mieszkający zostali poddani zawieszeniu, czymś w rodzaju hibernacji, by mogli odtworzyć świat.

Góra myśli…
Przepraszam za ten telegraficzny skrót, ma cię on tylko wprowadzić w sens tego co chce teraz przekazać. Otóż od czasu, gdy skończyłem czytać, w głowie świruje mi myśl – co gdyby to wszystko było prawdą. Budzę się rano i  żyje w mydlanej bańce, wszystko wokoło jest imitacją i zostało zaprogramowane w ten sposób by dawać mi poczucie stabilizacji i szczęścia. Czy, gdybym miał możliwość dowiedzenia się, że to wszystko jest nieprawdą i trzeba zaczynać wszystko od nowa, miał bym siłę na walkę? Czy raczej posunąłbym się do rychłej śmierci…

Podobne myśli miałem po obejrzenia filmu „Jestem Legendą” z Will Smith’em. Codziennie dążymy do tego by mieć wszystko czego pragniemy. W głowie rodzą się myśli: co by było gdybym miał 100000000$? Co bym kupił, gdzie bym pojechał? Stawiając się jednak na miejscu osoby takiej jak Ethan, która jest jedną z ostatnich ocalałych na świecie, wartość pieniądza przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, Więc co jest ważne? Skoro mogąc wejść do sklepu i zabrać co nam się podoba, już nie dawało by nam to tej satysfakcji?

Otóż, wychodzi na to, że najważniejszy w życiu jesteś Ty drogi czytelniku. Ty jako osoba, mogąca być ze mną czy wysłuchać tego co mam do powiedzenia. Osoba, której można się zwierzyć i w której znajduję wsparcie , nie przedmiot którego posiadanie i tak prędzej czy później przestanie mieć jakąkolwiek wartość. To nieuchronne, nieodwracalne i nie mamy na to wpływu.

Jejku, ile przemyśleń dała mi ta książka :)Myślę, że usiądę do kolejnych utworów Blake’a, najlepiej byłoby stracić pamięć i przeczytać Wayward Pines ponownie, z tymi emocjami i wewnętrzną ekscytacją, co nie?

Na koniec, Poznań teraz i moja wizja jego obrazu za 1200 lat. Kreatywność i +100 do lansu.

Wizja Poznania za 1200 lat.
Wizja Poznania za 1200 lat.

 

 

PRZEGLĄD RECENZJI
Moja ocena
PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.