Dostałem ostatnio kilka zapytań, o tym jak radzić sobie z kolką podczas biegania. Ja obecnie nie mam już z nią problemów, ale gdy zaczynałem to było najgorsze co mnie spotykało.

Pamiętam mój pierwszy trening, pewnego dnia dumnie założyłem buty na nogi informując dziewczynę, że idę biegać i teraz biorę się za siebie, koniec z leniwym trybem życia, czas na zmiany! Schodząc po schodach włączyłem muzykę, wszystkie możliwe aplikacje do analizy treningu: Endomondo, Nike+, Sport Tracker… Stanąłem przed domem i pomyślałem sobie: „Dobra, szybkie 3 km i wracamy na kawę”. Ruszyłem, już na pierwszych czerwonych światłach byłem poirytowany, że coś mnie powstrzymało i nie mogę biec dalej. Dobiegłem do oddalonego o kilometr parku, pot lał się ze mnie niemiłosiernie, czułem jak serce wyrywa mi się z klatki piersiowej, niczym Alien w filmie Obcym, a nogi zaczynają tańczyć tango. Byłem dzielny, byłem silny i nie dałem za wygraną… Biegłem, biegłem, aż dobiegłem do kresu mojej wydolności. Kolka przyszła po 1,5 km „biegu”, dawno jej nie miałem, więc ten ból był dla mnie bardzo odległy.  Bolało cholernie, tak bardzo, że nabranie oddechu, było praktycznie niemożliwe.

To był koniec treningu, opierając się o ławkę chciałem zabić się z głupoty jaką zrobiłem. Trwałem tak kilka minut, aż ból ustał, wtedy wiedziałem, żeby tak więcej nie robić. Zbyt słabe mięśnie brzucha, przepona i w dodatku kilka minut wcześniej zjadłem śniadanie. Popełniłem chyba wszystkie błędy jakie można zrobić podczas startu przygody z bieganiem.

Czas na zmiany – walka z kolką

Zacząłem ćwiczyć brzuch, grzbiet, jadłem 2 godziny przed treningiem, starałem się biec na tyle spokojnie, by unikać kryzysowego zmęczenia. Po kilku tygodniach kolka sama zniknęła i więcej nie wróciła. Radość była ogromna, a przyjemność z biegania boska. Bieganie to nie tylko silne nogi, równie ważny jest brzuch, to on jest odpowiedzialny za  utrzymanie prawidłowej postawy podczas biegu.

Co jeżeli kolka już nas dopadnie?

Sposobów jest tyle ile ludzi biegających, każdy organizm jest inny i inaczej radzi sobie z tym problemem. Mi zawsze pomagało uregulowanie oddechu, wyprostowanie sylwetki, albo zmniejszenie tempa biegu. Gdy ból był już nie do zniesienia i blokował możliwość kontynuacji treningu, przechodziłem w marsz. Podczas marszu unosiłem ręce do góry i nabierałem mocno powietrze, utrzymywałem je kilka sekund i mocno wydmuchiwałem. Słyszałem, że pomaga też uciskanie miejsca, w którym mamy kolkę i mocny oddech, jednak na mnie to nie działało.  Możemy również zatrzymać się i pochylić do ziemi (nie siadamy, nie kucamy!) lub stojąc w lekkim rozkroku nabierać trochę powietrza unieść ręce do góry i delikatnie pochylić się w tą na stronę, z której nas boli.

Jak już mówiłem, każdy jest inny i inaczej może sobie poradzić z tym problemem. Pamiętajcie jednak, żeby nie szarżować na początku przygody z bieganiem, zaczynajcie z głową i dużą rozwagą. Pamiętajcie o ćwiczeniach ogólnorozwojowych, a kolka zniknie w mgnieniu oka lub w ogóle się nie pojawi.

Przyjemnego biegania!

Czytaj także:
Zostaw sadło przed latem. Bieganie to idealny sposób!
Mój muzyczny fitness partner

 

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.