Za kilka dni kończy się Wielki Post, muszę powiedzieć, że w tym roku dałem się nabrać na przedświąteczne postanowienia. Wierzyłem, starałem się potem narodziło się pytanie w imię czego?

Jako Polak, obywatel naszego kraju, obrałem sobie postną drogę, znaną pewnie i Tobie – zero słodyczy, zero alkoholu, zero imprez! Faktycznie imprez nie było. Duma rozpiera, jak sobie pomyślę, że udała mi się rzecz, jakiej i tak nie robiłem od kilku lat.  Alkoholu prawie nic, bo przecież piwko po zawodach i 3 szklanki whisky w piątkowy wieczór, to nie alkohol, słodycze pojawiły się w momentach uśpienia, a niech je …!!!

Gdy idą święta mamy taki chory wewnętrzny zapęd, zakładamy sobie, że w tej jednej chwili zmieniamy cale dotychczasowe życiowe nawyki, pokażemy innym jacy to jesteśmy twardzi. Ślepo wierzymy, że to nam pomoże i będzie tylko na zdrowie. Tak, tylko trzeba sobie uzmysłowić – podjadanie wyklucza nasze postne postanowienia! Dziwne co? Niestety.

Przestań myśleć, że robiąc coś połowicznie, sukces będzie miał ten sam wymiar. Największym wrogiem mocy własnego charakteru jest Twoja głowa. Zawsze chce mi się śmiać, jak biegnę i czuję już potężne zmęczenie, a w głowie słyszę: „dobra starczy stań”, „robiąc tyle możesz powiedzieć, że zrobiłeś całość”, „daj sobie spokój i tak ci się nie uda”. Ten głos, mówi mi też „jedz kebaba, przecież to mięso i warzywa, samo zdrowie”, czy „frytki z Maca są najlepsze” – tu akurat ciężko nie przyznać mu racji…

Wiadomo, czasami trzeba posłuchać głosu rozsądku, to zupełnie inna sprawa. Ten typ jest dla mnie jak Thom Yorke na scenie – genialny. Skubany w 99% ma rację. Jako człowiek sukcesu, podobno trzeba pozbyć się głosu rozsądku, bo z nimi nigdy nie zaryzykujesz i przez to nie osiągniesz sukcesu, a twoje konta w Szwajcarii pozostaną wiecznie puste.

No cóż, Święta Wielkanocne według kościoła są najważniejsze w roku. Tylko dlaczego odnoszę wrażenie, że radość z nich jest dużo mniejsza niż w przypadku Bożego Narodzenia? Może przez to, że zakazuje się jedzenia słodyczy, imprezowania czy picia alkoholu? Może przez to, że nie ma prezentów i co roku wypadają w te same dni?

Sam nie wiem, pewnie ma to jakieś drugie dno.

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.