Nie jestem znanym blogerem

5
275

To jest bardzo aktywny zawodowo i rodzinnie okres mojego życia. Postanowiłem skupić się chwilę na codzienności, czasie spędzonym z rodziną. Pora jednak wracać, bo ile można leniuchować.

Mija już prawie 1,5 roku odkąd zacząłem pisać na blogu i przyszedł wewnętrzny czas rozliczeń. Myślę, że każdy powinien robić taki rachunek sumienia, by obrać jeszcze skuteczniejszą drogę rozwoju.

Piętno czasu

Jest jedna kwestia, która zawsze mnie przerażała – to strach przed tym, że coś może mnie ominąć, zbyt dużo rzeczy już uciekło przez palce.  Jeszcze 1,5 roku temu, gdy słuchając książki T. Tomczyka i zaczynałem pisać w tym miejscu, zastanawiałem się czy kiedyś będę miał oddanych czytelników. Mówi się że blog zaczyna żyć dopiero po roku. To budzi w nas błędne myślenie, że mamy jeszcze dużo czasu. W rzeczywistości jest troszeczkę inaczej, bo bez pracy nie ma wyniku. Pierwsze solidne fale czytelników i  zapytania o współpracę otrzymałem jakoś po 10 miesiącach. Potrzebowałem trochę czasu, by poznać teren po jakim się poruszam. Poczytać inne blogi, zobaczyć o czym piszą blogerzy i czego w tym „naszym” świecie brakuje.

Pisałem już wcześniej o „pułapce pisania o niczym”. Ten czas też mam za sobą, trudno znaleźć czasami temat na blog. Jest taki moment, że życie niczego nam nie podpowiada. To są trudne dni, bo albo musimy odpuścić, albo napisać śmieciową notką. Osobiście wolę to pierwsze, bo pisanie do kotleta już jest mi bardzo nie po drodze. Niestety odpuszczanie to kolejna pułapka, bo odpuszczając raz, zrobisz to ponownie. Przestaniesz pisać na tydzień, zaczniesz sam siebie tłumaczyć, że czasu nie ma, że zmęczenie straszne… Błędne koło, droga donikąd.

 

Puff, czar pryska? W moim przypadku trochę tak było. Ojcostwo wprowadziło nowy ład, a może nawet bardziej nieład, w dotychczasowe życie. Pojawiło się wiele nowych obowiązków  z bardzo wysokim priorytetem. Organizacja czasu to jedyny ratunek, brakło jej wielokrotnie. Ciągle jednak w głowie pozostawała myśl, żeby kolejny raz czegoś nie zaprzepaścić. Nasza ludzka natura jest taka, że bardzo szybko się przyzwyczajamy do ważnych dla nas rzeczy. Ja strasznie utożsamiam się z tym blogiem. Z każdą napisaną notką czuję, że się rozwijam, tym samym osoby  do których trafia mój tekst są świadkami pewnej ewolucji. Może się to wydawać naiwne, ale tak faktycznie czuję.

Wiedza bardzo potrzebna

Istota bycia dobrym blogerem, to nie tylko umiejętne pisanie. Bloger poznaje, inspiruje, przede wszystkim bloger żyje. Życie każdego z nas to piękna i indywidualna historia, którą warto umiejętnie się dzielić.

Ostatnie obserwacje skłaniają trochę do refleksji. Pisze się dużo o technologi, social media i rodzicielstwie. Dla mnie to w ostatnim czasie top tematy, łączą w sobie moją zawodową pozycję i życie rodzinne. Obracam się w środowisku marketingu i PR, w czymś co bardzo kocham i szanuję zarazem.

Trudno wstrzelić się w tematy już tak bardzo eksploatowane. Trudno być indywidualistą, piszącym o czymś nowym. Odkrywanie nowych nurtów jest strasznie trudne, bywa wręcz drogą do zatracenia. Przez te 1,5 roku widzę ilu blogerów przestało pisać, ilu zamknęło blogi. Widzę też osoby, które się niesamowicie rozwijają. To wszystko zasługa ich konsekwencji w dążeniu do celu.

Za oknem

Tworzy się klimat, uwielbiam pisać gdy zapada zmrok, światło ekranu robi w pokoju przyjemny półmrok, a deszcz rozbija krople o szyby okien. To największa zaleta mieszkania na poddaszu… Na was też tak uspokajająco działa szum kropli?

W takich sytuacjach najlepiej smakuje kieliszek wina.

Szkoda, że dziś go brakuje.

Jaki jestem?

Nie jestem znanym blogerem, ale bywam chwalony za to co robię. Jak ktoś docenia moją pracę otwieram się na świat. Przestaje się bać kolejnych kroków, a ryzyko staje się częścią każdej decyzji, przez co rzadziej uciekam od odpowiedzialności.

Jestem pewny, że skoro czytasz to zdanie, to znalazłeś tu coś dla siebie. To chyba najważniejsza rzecz dla każdego, kto prowadzi swój blog. Czytelnik znajdujący wartość w czytanym tekście to znak, że praca nie idzie na marne.

Na koniec mam jeszcze jedno pytanie.

A ty? Kim jesteś?

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.
  • Bardzo fajnie napisane Bartku :) też nie jestem znanym blogerem, ale mam jakieś tam grono wiernych czytelników, które powolutku się rozrasta. Dodatkowo praca i praca – a blog to tylko poboczna pasja, z której jestem dumny i nie przestają pisać, pomimo, że dorobek prawie zerowy, bo nie o to mi tutaj chodzi.

    • Dzięki u mnie teraz przywywa sporo. Bardzo mnie to cieszy i teksty przez to się same tworzą. :)

  • znana fota :D

  • dzięki :)