Dziś kolejny trening, przygotowania do 3. bieg 10km Szpot Swarzędz idą coraz lepiej. Sam nie wiem jak podejść do tego startu, czy trzymać dystans czy łamać życiówkę.

Będąc w Poznaniu, więcej czasu zajmuje mi zastanowienie się gdzie iść pobiegać, niż  jego czas. Wszystkie ścieżki są już oklepane, na innych jest za dużo sygnalizacji świetlnych i przez to same postoje. Na święta odwiedziłem rodzinny Ostrów Wielkopolski , nowe trasy, nowe cele i wiosenna aura się udziela!

Miałem do zrobienia 13km w wolnym tempie, taki był plan, jednak czułem, że  ten dzień jest dobry i szkoda mi to marnować. Pobiegłem na Piaski Szczygliczkę, to takie jeziorko na obrzeżach miasta. Ostatnio powstała tam pętka, która okrąża je dokoła, przez co miejsce to stało się świetnym miejsce do biegania, jazdy na rolkach, czy rowerze. Z domu mam tam około 5 km, więc idealna odległość na wybieganie. Zamiast spokojnego biegu, zrobiłem dwa długie interwały, pierwszy około 6 km w średnim tempie 5:03 min/km, 1 km pomiędzy wolniejszy i na koniec drugi interwał 4 km w średnim tempie 4:57 min/km.

Genialny trening! Biegłem z uśmiechem na twarzy i czułem przepływające w żyłach endorfiny! Chce się częściej takich treningów, jednak rzadko bywam w domu, a w Poznaniu nie mam możliwości biegania za miastem. Dane z zegarka zrzucę dopiero po świętach, chyba, że znajdę gdzieś stację dokującą. Wydaje mi się, że została w Poznaniu.

Od jutra święta i czas rodzinnej atmosfery!  Bijemy rekordy zjedzonych jajek!  Ciekaw jestem ile człowiek jest wstanie ich zjeść :)

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.