Witaj piątku, czy wstałeś dziś z uśmiechem, czy postanowiłeś smucić się do niedzieli? Czy mogę jakoś poprawić twój humor? Wiesz bardzo cię lubię, cały tydzień czekam na twoje nadejście. Jednak gdy się pojawiasz mam cię dość i chce byś się skończył.

Dziś taka luźna notka, wszystko przez tą ekscytacja, ciężko skupić myśli na czymś innym niż niedzielnym poznańskim półmaratonie. W głowie odliczanie pełną parą, a ciało czuje dziwnie napięte. Skarżyński napisał w swojej książce, że emocje są bardzo ważnym elementem przygotowań do biegu, bez nich człowiek nie jest wstanie wchodzić na wyżyny. Sami wiecie, jak to jest gdy coś wydaje się nam niemożliwym do zrealizowania, a przychodzi impuls i to robimy bez zastanowienia.

Od środy układam sobie plany, ale wkurzam się myśląc więcej o tym co się może stać z tych negatywnych rzeczy, a te pozytywy są na drugim planie. Dziś odbieram swój pakiet startowy (mam piękny numer startowy 135, na ponad 7000 startujących zawodników, to dość fajna rzecz), kupuję również żele, przygotowuję napoje izotoniczne i szukam krótkich spodenek, bo pogoda ma być bardzo ciepła. Mam już ustawione tempo na każdy kilometr biegu, teraz pozostaje realizacja planu!

Niech już skończy się ten piątek i niech przyjdzie niedziela, chce poczuć rywalizację, wiatr we włosach i sportową atmosferę! Moja głowa znajdzie wtedy to czego szuka i po wszystkim zazna spokoju. Choć mówią, że apetyt rośnie w trakcie jedzenia, a ja mam ochotę na 1:48:00 biegu i  medal na szyi.

Na koniec kawałek, który jest dla mnie świetnym motywatorem i chyba wbiegnę przy jego dzwiękach na metę!

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.