Gdy siedziałem na werandzie, pijąc kolejne łyki aromatycznej kawy, czułem spokój i radość. Myśli coraz bardziej uciekały od rzeczywistości, a w głowie rodziła się myśl: „Chcę zatrzymać czas”.

W ten weekend udało się wyjechać z zatłoczonego Poznania i odpocząć nad jeziorem. Nie pamiętam kiedy miałem ostatnio tak chillowy poranek – kawa na werandzie, a wkoło tylko odgłos bujających się na wietrze świerków i śpiew budzących się do życia ptaków. W takich momentach moje myśli zyskują wiele przestrzeni, przez co łatwiej się skupić na konkretnych rzeczach i pisanie tekstów jest o wiele łatwiejsze.

Takie chwile pokazują mi, jak łatwo pobudzić własną kreatywność. Miłym była by praca zdała od miejskiego zgiełku i pogoni za pieniądzem, tylko komputer i dostęp do sieci, a resztę można zostawić daleko z tylu. Pomysły rodzą się szybciej, a zmęczenie przychodzi znacznie później. Wszystko co dotychczas wydawało się niezbędne, staje się mało istotne. Tu liczy się tylko chwila, która właśnie mija i buduje w pamięci obraz spokoju przeplatanego radością.

Po co nam w życiu ten ciągły pośpiech? Przecież spiesząc się tyle  nas omija. Trzeba uczyć się niezależności i szukać drogi, która prowadzi w takie miejsce jak to. Odizolowane od zmartwień i zbędnych myśli, miejsce z przyjaciółmi i poranną kawą pośród śpiewy ptaków i szumu wiatru.

Chyba chcę zamieszkać na wsi.

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.