Po ostatnim wpisie uświadomiłem sobie jak bardzo mi tego pisania brakowało. Film jest fajny i kocham go, ale to zupełnie inne emocje. Wrażliwość przekazywana słowem pisanym powinna mieć dość mocny i przenikliwy charakter. Stawianie czytelnika przed tekstem wyplutym z emocji, to jakby strzelić sobie w kolano i dalej tłumaczyć, że przebiegnięcie maratonu jest nadal możliwe.

Chciałem dziś trochę popisać o mojej definicji wrażliwości. Otóż zapomniałem jakie to piękne i głębokie emocje kryje w sobie muzyka. Będąc jeszcze w szkole średniej, odkryłem istotnie ona wpłynęła na poziom mojej wrażliwości. Zaczynając naukę gry na gitarze mój mózg automatycznie zaczął rozkładać każdy słyszany utwór na małe cząstki, analizując każdą z nich z osobna. Wtedy odkryłem, że zakładając słuchawki dźwięk jaki z nich wypływa w mojej głowie zmienia emocjonalność otaczającego mnie miejsca. Teraz jest to bardzo przydatne podczas montażu i nagrywania filmów. Widząc kadr wiem w jaki sposób muzyką mogę zmieniać jego odbiór i wpływać na ludzką wrażliwość. Z tekstem już tak łatwo nie jest.

Nigdy się nie wstydziłem własnej wrażliwości, bardziej uciekałem od emocji otaczających mnie ludzi. Do dziś skupiam się głównie na moim wnętrzu, przyjmując z góry, że wszystko co do niego nie należy jest dla mnie emocjonalnie obojętne. Bardzo wygodne czasami mam wrażenie, że zbyt mocno. Rozumiem jednak emocje jakie towarzyszą każdej osobie, choć ich odbiór może być dla mnie bardziej lub mniej złożony. Dzięki temu wiem jakim ważnym elementem w życiu każdego z nas jest poznanie poziomu swojej własnej wrażliwości. Jak dużo dobrego dało mi otwarcie się na otaczające mnie emocje, te dobre jak i te złe.

W tekstach wrażliwość musimy wyrażać odważnie bez skrywania się pod „peleryną niewidką”. Tylko wtedy czytelnik zrozumie i odbierze naszą historię dokładnie tak jak tego chcemy. Można się powiedzieć, że przecież nie każdy tekst wymaga od nas emocjonalnej transparentności. To prawda. Jednak w moim przypadku jest inaczej, bo kocham pisać teksty z duszą i sercem. Wiem, że zawsze znajdę w ten sposób osobę która myśli podobnie, a następnie poprzez viralowość tego świata rozniosę swój przekaz dalej. Nikt nie pisze bloga po to by zostawić to wszystko dla siebie. Szukamy ludzi o podobnej wrażliwości, mogących doradzić, zrozumieć lub podzielić nasze zdanie. Czasami wymagany jest też stanowczy sprzeciw, bo emocje mają to do siebie, że lubią nam płatać figle.

 

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.