Pamiętam ten moment kiedy dobiegłem do mety  7 Poznań Półmaraton, pierwsza moja myśl to: „Boże, w maratonie jeszcze raz tyle trzeba pobiec…”, po czym kolejna: „Teraz rok przerwy”. Mijają  2 miesiące, a ja ukończyłem mój drugi półmaraton tym razem VIII Grodzisk Półmaraton „Słowaka”  i do korony brakuje mi już tylko 3 startów.

Przygotowania
Z tymi było różnie… Czasami miałem tygodnie mocnych treningów, czasami wypadało kilka dni treningowych. Dlatego do startu podchodziłem z ogromnym dystansem, na życiówkę nawet nie liczyłem.  Postanowiłem potraktować ten bieg, jako kolejny krok, do zdobycia Korony Polskich Półmaratonów. Na dzień przed startem, moje emocje były bardzo stłumione. Nerwowo zaczęło się robić, gdy usłyszałem pierwsze doniesienia odnośnie zapowiadanej pogody – upał.
Było piekło.

Przed startem
Przed startem

Ognista ścieżka
Bałem się strasznie o reakcje organizmu. Nie miałem okazji biegać wcześniej w tak wysokich temperaturach. Zaczynałem czuć poddenerwowanie, ale gdzieś z tyłu głowy głos mówił mi, że wszystko będzie dobrze. Po przebudzeniu w dniu zawodów, czułem, że to będzie sprawdzian życia. Zanim dotarłem do Grodziska była godzina 10:00, a termometr wskazywał 26 stopni, do startu pozostała godzina. Uzupełniłem  płyny, zadbałem o nakrycie głowy i okulary. Zabrałem na trasę ze sobą picie i żele, zapomniałem jednak nasmarować się kremem z filtrem. Przez to moja skóra mocno się poparzyła i piecze niemiłosiernie. Gdy usłyszałem odgłos wystrzału sędziowskiego pistoletu, wiedziałem, że nie ma już odwrotu, muszę dać radę.

Pierwsze kilometry przebiegały spokojnie, trzymałem się planu, wolne tempo i dobre nawadnianie. Organizm powoli wchodził w rytm biegu, na każdym punkcie odżywczym, jadłem banany i piłem dużo wody, a kilka kubków lądowało zawsze na karku i głowie. Muszę przyznać, że organizatorzy dobrze się przygotowali, na trasie było dużo wanien z wodą i gąbkami oraz kurtyn wodnych. Tutaj należy pochwalić mieszkańców Grodziska Wielkopolskiego, którzy lali wodą i częstowali czekoladą przebiegających zawodników.

Tegoroczna koszulka uratowała mi życie.
Tegoroczna koszulka uratowała mi życie.

10 kilometrów przebiegło  lekko i sprawnie, nie czułem jeszcze upalnego słońca na skórze, nogi były lekkie i siła ciągle pchała mnie ku mecie. Postanowiłem przyśpieszyć. Żele spożyłem na 7 i 14 kilometrze i to były chyba optymalne rozwiązanie, ponieważ do końca biegu, czułem energie. Najgorszy był 21 kilometr, tuż przed metą, który w większości czasu prowadził kostką brukową, przez co strasznie ciężko  się biegło. Na szczęście przy samej mecie był spory zacieniony odcinek, który pomógł mi utrzymać prędkość. Nie było kryzysu, były momenty zwątpienia, gdy po drodze mijałem leżące osoby, którym słońce nie pozwoliło kończyć biegu. To jest sport, tutaj niestety nie ma miejsca na półśrodki, albo znasz swój organizm i spokojnie dobiegasz do mety, albo tracisz siły i potrzebujesz pomocy sanitariuszy.

Wynik nie jest tu najważniejszy
Gdy przekraczałem metę czułem ogromne szczęście, choć do życiówki zabrakło kilkadziesiąt sekund, przebiec w takiej pogodzie w czasie poniżej 2h , dla mnie było wielkim czynem!W momencie gdy mijałem metę organizator mówił przez mikrofon, że pogoda jest bezlitosna i do tej chwili bieg ukończyło niespełna 50% biegaczy. Ostatecznie z czasem 1:57:36, zająłem 893 miejsce w kategorii open i 150 w kategorii M30. Jestem bardzo zadowolony, pokonałem kolejne granice własnych możliwości i już zaczynam myśleć o kolejnym starcie we wrześniu, tym razem Philips Piła Półmaraton!

Statystyki biegu
Na koniec kilka wykresów z biegu. Mam nadzieję, że kolejny półmaraton pobiegnę na konkretną życiówkę!

Zestawienie poszczególnych etapów biegu.
Zestawienie poszczególnych etapów biegu.

 

Tempo biegu
Tempo biegu
Tętno biegu
Tętno biegu
Czas kontaktu stopy z podłożem
Czas kontaktu stopy z podłożem
Rytm biegu
Rytm biegu
Oscylacje pionowe
Oscylacje pionowe

Galeria zdjęć

Dziękuję wszystkim za duże wsparcie, bez was nie dałbym rady!

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.