Dziś długo się zastanawiałem czy w taki upał jest sens wychodzić z domu, jednak siedząc z moją Natalią, stwierdziliśmy, że czas wyjść z nory i zjeść coś zdrowego!

Ten upał mnie wykończy, nie wiem czy wiesz co to znaczy mieszkanie na poddaszu? Po 2 dniach intensywnego słońca temperatura w takim mieszkaniu, nawet w nocy, nie spada poniżej 30 stopni. Czujesz, że nie ma ucieczki, wentylator tylko rozmachuje ciepłe powietrze, a wilgotność skóry jest przerażająca. Jedynym ratunkiem jest zimny prysznic, ale to też tylko, jakieś 10 min ulgi.

Dziś przeszedłem samego siebie, zjadłem chyba kilogram czekolady, zapijając to słodkim sokiem i jedynym zimnym piwem jakie miałem. Nawet granie w BF4 nie sprawiało tyle radości co zwykle, myślenie i kreatywność na poziomie -1. Najlepszym rozwiązaniem było by po prostu iść spać.

Fontanna naprzeciw Opery.
Fontanna naprzeciw Opery.

Restauracja w centrum
Gdy dojechaliśmy do centrum Poznania, wcale nie czuło się ulgi, na dworze było równie ciepło jak w domu, tylko powietrze bardziej rześkie. Piękne to miasto o tej porze roku, wszystko wkoło zazielenione, w kawiarniach pełno, pochłoniętych rozmową, ludzi i przepełnione ogródki piwne na samym rynku.

Przypomniałem sobie troszeczkę jak to fajnie latem można spędzić wolne popołudnie. Tęskno mi jakoś za czasami studenckimi, spędzało się wtedy każda wolną chwilę przy piwie w barze przy budynku uczelni.

Lekkie danie w upalne dni.
Lekkie danie w upalne dni.

Usiedliśmy w Sorelli, to mała włoska restauracja nieopodal poznańskiego rynku. Przez ten upał miałem ochotę tylko na sałatkę i co dziwne, zieloną herbatę. Zwykle w takich miejscach i przy takiej pogodzie wlewam w siebie zimne Książęce Czerwone i powtarzam tą czynność jeszcze kilkukrotnie.

Jeżeli traficie tutaj kiedyś, polecam zamówić pizze! Jest genialna, w okolicy nie jadłem lepszej, serwują również przepyszne makarony. Szkoda, że ten weekend już się kończy, przydało by się jeszcze mieć dzień wolnego, spędziłbym go na kocu w parku, czytając książkę i pijąc sok jabłkowy.

No cóż w środę wyjazd do Hiszpanii i pewnie będzie fajnie.

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.