Zastanawiałem się ostatnio nad stosunkiem polaków do WOŚP. Już w niedziele rusza kolejna edycja i kolejny raz cała polska na znak pomocy oblepiona będzie czerwonymi serduszkami, a w telewizji usłyszymy epickie „Siema!”. Otóż, z nami Polakami jest troszeczkę tak, że cały rok nam się nie chce, a gdy mamy taką akcję, to nadal nam się nie chce. Znasz to, prawda?

Za dzieciaka zawsze chciałem być wolontariuszem WOŚP. Marzyłem by chodzić po mieście z imiennym, kolorowym identyfikatorem i zbierać pieniądze. W tym wieku takie rzeczy bardziej nas wciągają, nasz stan emocjonalny w łatwy sposób ulega wpływom otaczających nas osób i mediów. Bardzo dobrym jest to, że dzieci są praktycznie nieskażone negatywami. Potrafią dawać wiele dobra i bardzo mocno nim przechodzą.

Historia niespełnionego wolontariusza.

Sam nie wiem dlaczego nigdy nie zostałem wolontariuszem, przez strach, zakazy, wstyd, a może z lenistwa? Trudno powiedzieć. Z perspektywy czasu to było przecież do osiągnięcia. Owszem wiązało się to pozwoleniem rodziców, którzy czasami wybijali takie pomysły z głowy: bo za zimno, bo napadną jak się ciemno zrobi. W rezultacie pomysł umierał. Myślę, że dużo winy było po mojej stronie, nie potrafiłem rozmawiać o marzeniach, przez co często nie mogłem ich realizować. Oczywiście pomagałem w orkiestrze, wrzucałem monety do puszek i czasami nawet nie brałem za to kolejnego serduszka! Dobry był ze mnie chłopak…

Gdy urodzi się moje dziecko będę zarażać je takimi pozytywnymi akcjami, to jest nam wszystkim potrzebne, a strach jest przereklamowany.

Czasy się zmieniają.

Jestem już dorosły i dawanie pomocy staje się często bezwarunkowe. W tym roku udało mi się pomóc zrealizować projekt Badwater, w którym Dariusz Strycharski przebiegł najbardziej wymagający bieg po Dolinie Śmierci – byłem z siebie dumy! Przez 2 miesiące śledziłem skrupulatnie przygotowania do startu, a gdy Darek dotarł do mety podskakiwałem ze szczęścia i długo będę to pamiętał. Lubię pomagać, czasami czuję taką potrzebę by dać coś od siebie. Wiem, że musimy pomagać, bo przez małe czyny możemy otworzyć innym góry możliwości.

Wczoraj dostałem wiadomość od Macieja „Zuch” Mazurka, że można pomagać w graniu WOŚP i od wczoraj trawię w jaki sposób mogę pomóc. Najlepszą pomocą jest pomoc finansowa, ale również chcę podać tu kilka linków do ciekawych aukcji, w których możecie wziąć udział. Myślę, że każdy powinien oddać choćby symboliczną złotówkę, ale muszę Was ostrzec – pomaganie bywa zaraźliwe!

Polecam aukcje Allegro:

Dzień z blogerką Jessicą Mercedes

Wycieczka do bazy lotniczej Poznań – Krzesiny

Zakupy i dzień z Maffashion

Model statku Star Wars od Yuriego Drabenta

Koszulki reZigiusza

Dzień na planie „rodzinka.pl” od Macieja Musiała

Poranek na planie programu ‚Wstajesz i wiesz’

PODZIEL SIĘ
Nazywam się Bartek Pussak i dla mojej córki jestem bardzo fajnym tatą. Wciąż czekam, aż sama wyzna mi miłość, bo na razie nie daje mi spać i czasami zmusza mnie do tańca. Ojcostwo odmieniło moje dotychczasowe życie i nadało mu zupełnie nowy kierunek. Jestem również fajnym mężem, zapalonym graczem, piosenkarzem (ale tylko gdy jadę samochodem), fotografem, vlogerem i dużo się uśmiecham.
  • Qm

    oj nieprawda, Polakom się chce, dowodem tego jest fakt, że co roku pada nowy rekord zebranych pieniędzy :)

    Maciej „Zuch” Mazurek wiadomością że można pomagać Ameryki nie odkrył ;) No chyba, że podał jakieś konkrety..

    Z kontekstu wnoszę, że Twoja historia niespełnionego wolontariusza wiąże się z brakiem pozwolenia rodziców, czyli zakazem, a nie z pozwoleniem. Chętnie poprawiłabym cały ten wpis, żeby dobrze się go czytało. Wiem – czepiam się, ale nie robiłabym tego, gdyby nie to, że napisałeś ‚Polska’ z małej litery.